Jak spędzisz swój urlop z dzieckiem?

Początkowo ten wpis powstał, jako podsumowanie naszego zeszłorocznego urlopu… Ale plany wystartowania bloga ‚delikatnie’ się przesunęły, więc potraktujcie to jako garść pomysłów na tegoroczny urlop 🙂 No to zaczynamy…


Ubiegłoroczne wakacje były dla naszej rodziny dość specyficzne… Ja, co prawda, miałam dwa tygodnie urlopu, które w całości udało spędzić mi się z Pianka, ale tym razem były to wakacje bez Ojca.. no cóż, był w pracy…Tydzień nad Bałtykiem.. Po polskiej stronie… W (kiedyś) małej miejscowości, w której teraz królują wielkie namioty z chińskim asortymentem, ziemniaki rozciągnięte na długich wykałaczkach i samochody z głośnymi reklamami. Ehh, ahoj przygodo! Miasteczko dobrze znane – Pianka jest tam co roku i to od czasu jak zamieszkiwała jeszcze mój brzuch, więc czuję się winna. Dodatkowo dałam jej możliwość wyboru miejscowości, w której spędzimy ten tydzień – podwójna wina… Za to, na sposób spędzenia tego tygodnia postanowiłam mieć większy wpływ 😉 szczęśliwie Pianuśka plan w pełni zaakceptowała – a nawet dodała coś więcej od siebie 🙂 Plan zakładał aktywny wypoczynek – przyznaję, że pomimo mojego sportowego zacięcia, zazwyczaj nasze nadmorskie wakacje wyglądały tak, ze to Mąż zapewniał Piance ‚wybieganie’ a ja miałam czas na plażing i smażing, ale w związku z Jego brakiem, obowiązek ten spadł na mnie… i wiecie co? Nie żałuję!

No dobra, plan był, sportowe ciuchy przygotowane, mata do ćwiczeń również, co mogło pójść nie tak? A na przykład to, że dwa dni przed wyjazdem przywaliłam (czwartym palcem stopy prawej) o barierkę na balkonie i z podejrzeniem złamania trafiłam na SOR 😉 Szczęśliwie okazało sie to tylko stłuczeniem, wiec planów nie zmieniałysmy. W dzień przyjazdu, w związku z niespodziewana kontuzją, ograniczyłam się tylko do krótkiej sesji jogi, ale Pianka dzielnie korzystała już z uroków piaszczystego podłoża i ćwiczyła gwiazdy, stanie na rękach, na głowie i inne takie 🙂 Ja, z pozycji ręcznika, kibicowałam jej 🙂 Ale patrząc na jej radość, stwierdzilam, że następnego dnia spróbuję trochę potruchtać. Oczywiście Pianuśka chciała mi towarzyszyć – no to lecimy…— „po co Mamie buty?” To pytanie zaskoczyło mnie tuż przed wyjściem… patrzę na Piankę zdziwiona, ona na mnie, hmm.. właściwie racja… Do zejścia na plażę mamy jakieś 50 metrów, skoro moje dziecko da radę bez butów to ja też! No to pobiegłyśmy. Oczywiście, w międzyczasie, urozmaiciłyśmy sobie czas zabawami z cyklu berek, raz, dwa trzy, baba Jaga patrzy, itp. Jak pojawiło się pierwsze zmęczenie, do najbliższego falochronu biegłyśmy, do kolejnego maszerowałysmy… W drodze powrotnej, pojawiły sie skipy, wymachy nóg, żabki i przeróżne warianty tych ćwiczeń – jedno wymyślałam ja, kolejne Pianka… Zabawa była cudowna! Uśmiechy mijających nas biegaczy – rewelacja. Czas spędzony z Bianka – bezcenny! Oprócz aktywnych poranków, były tez aktywne południa, popołudnia i wieczory 😉 Bianka w ramach ‚chwili wytchnienia dla mamy’ ogarniała swoje ulubione ćwiczenia z gimnastyki i woltyżerki (nie, nie miałyśmy ze  sobą konia, właściwie to nie mamy go w ogóle, ale przy kreatywnym dziecku, dmuchany pies jest wystarczający ;)). Chodziłyśmy na spacery, ćwiczyłyśmy z Anią Lewandowską i praktykowałysmy jogę. Najważniejsze jest jednak to, że spędziłysmy ten czas razem i aktywnie (kolejność nieprzypadkowa).

Zachęcam Was do takiego spędzania czasu ze swoimi pociechami – wszystkim wychodzi to na dobre 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close