Dziecięce marzenia

O czym marzą dzieci? O nowej lalce? Zestawie klocków lego? Przesłodkim pluszaku z ‚takimi pięknymi oczkami’? No tak, to też… Pianka z reguły, w tym temacie, wyjątkiem nie jest. Ale lekko ponad dwa lata temu, dziecko zapytane przez Dziadka o czym marzy, wprawiło nas wszystkich w osłupienie…

„Trzepak! Dziadku, bardzo chciałabym mieć swój własny trzepak!”

Reakcja Dziadka – bezcenna… Z resztą tak, jak każdego, kto usłyszał to ‚na żywo’.

Skąd Jej się to wzięło? Otóż, obok przedszkola, do którego chodziła Pianka, jest plac zabaw. Nie jest on jakoś szczególnie nowoczesny, nie ma też na nim zbyt wielu atrakcji, ale oprócz takich oczywistych zabawek jak piaskownica, zjeżdżalnia czy huśtawki, lekko z boku, jest również trzepak. Po godzinie 16, jak większość rodziców odebrała już dzieci z przedszkola, plac przeżywał prawdziwą inwazję (grup w przedszkolu było 5, w każdej po 20+ dzieci, więc nie było o to trudno). Normalne zabawki najczęściej były obsadzone przez młodsze dzieci, więc starsze, nie bardzo miały się gdzie podziać. Tym sposobem, trzepak zyskał na atrakcyjności.

Zaczęło się od zwisania na rękach i huśtaniu się na nim. Później – kolejny level wtajemniczenia – siedzenie na pierwszej (od dołu ;)) poprzeczce. Aż któregoś dnia jakieś dziecko zrobiło ‚fikołka’. Woooow…. To było coś! Zaczęły się nieśmiałe próby nauki. Na matkę nie było co liczyć (sama nie umiałam ;)), więc trochę własnymi siłami, trochę z Tatą, trochę naśladując innych – w końcu poszło. Później już nie nadążałam śledzić nowych akrobacji 🙂 A wiecie co jest najlepsze? Że dzięki Piance, ja też się nauczyłam!

Nie muszę chyba pisać, że Dziadek dziecięce marzenie spełnił i, po kilku dniach, za domem stanął trzepak! Radości nie było końca… Z resztą, trzepak stoi do teraz, nadal dzielnie służy i za każdym razem jak jesteśmy u Dziadków, jakieś akrobacje na nim odchodzą 😉

Ostatnio trzepak zyskał jeszcze jednego towarzysza – sztucznego konia 🙂 Podczas pandemii, jak już wiedzieliśmy, że bezpiecznie możemy pojechać do Babci i Dziadka, skorzystaliśmy z tej możliwości. Ja pracowałam zdalnie, więc Pianka, po zrobieniu zadań ze zdalnej szkoły (albo i przed ;)), towarzyszyła Dziadkom w ich codziennych zajęciach. O sztucznym koniu mówiła nam już od jakiegoś czasu, ale w mieszkaniu nie ma raczej możliwości go postawić 😉 U Dziadków to co innego 🙂 Dziadek wykorzystał trochę materiałów, które miały iść do wyrzucenia, dwa dni pracy i koń gotowy 🙂 Nie jest on oczywiście super profesjonalny, ale na potrzeby Pianuśki jest idealny 🙂 No i Dziadek spełnił kolejne marzenie!

Bardzo się cieszę, że obok typowych dziecięcych zachcianek, Pianka ma też takie, jak opisane powyżej. To są takie ‚zabawki’, które nieświadomie służą dzieciom w dbaniu o swoją sprawność ruchową. Można na nich wzmocnić nie tylko brzuch, ale całe ciało. I to jedynie z własnym obciążeniem 🙂 Od kilku lat obserwuje się boom na street workout – na powrót stało się modne coś, co my robiliśmy jako kilku-, kilkunastolatkowie (ale wtedy jeszcze nie miało to nazwy ;)). Także jak widzicie swoje dzieciaki wspinające się na trzepak albo zwisające na gałęzi – pozwólcie im na to! A może, któregoś razu, dołączycie? Ja polecam 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close